Kolejny, zwyczajny dzień. Wstałaś rano, poszłaś się ubrać, coś wszamać i poszłaś do szkoły. Co prawda mało brakowało a musiałabyś się tłumaczyć ze spóźnienia, ale udało Ci się wejść równo z dzwonkiem do klasy. Usiadłaś na swoim miejscu, wyjęłaś zeszyty i książki. -Teraz matematyka...- pomyślałaś. Jesteś beznadziejna z matmy, babka Cię nie lubi a znając twój pech będzie Cię pytać i ośmieszysz się przy całej klasie.
N: [T.I] zapraszam do tablicy.
T.I: Świetnie, no! -powiedziałaś na głos. Wszyscy się na Ciebie spojrzeli, ty jeszcze przeklęłaś coś pod nosem ale nie chciałaś mieć problemów więc posłusznie podeszłaś do tablicy.
N: Pierwiastki opanowane, prawda [T.I]?
Nie miałaś sił jej odpowiadać, szykowałaś się na najgorsze. W końcu matematyczka podała Ci jakieś skomplikowane działanie, które z trudem wogóle zapisałaś na tablicy. Pisałaś jakieś liczby, na co klasa odpowiadała chamskim śmiechem. Dostałaś dwie pały, to dla Ciebie normalka, jednak tym razem wyjątkowo zabolało..
K: Hej, [T.I] naprawdę jesteś taka tępa, czy udajesz głupią? Żenada..-powiedziała jakaś plastikowa lala. No, no, tego już było za wiele. Podbiegłaś do ławki, spakowałaś wszystko i wybiegłaś z klasy, mimo że nauczycielka krzyczała za tobą. Nic się nie liczy, teraz tylko wyjść z tego cholernego budynku dojść do mieszkania i zamknąć się na trzy spusty.-powtarzałaś sobie w myślach. Nie miałaś pojęcia co dzieje się wokół Ciebie, gdy nagle wpadłaś na kogoś.
T: Uważaj jak łazisz, debilu!- gdy go ujrzałaś uświadomiłaś sobie jaki błąd popełniłaś krzycząc na niego.
Z: Przepraszam Cię najmocniej. Jestem...
T: Nie, to ja Cię przepraszam. Hormony mi buzują wiesz jak to jest.. -próbowałaś złagodzić sytuacje, sztucznym uśmiechem.
T: [T.I] jestem.- dodałaś.
Z: Jestem Zayn, miło mi. -powiedział. Dopiero teraz dostrzegłaś jego tęczówki o kolorze nutelli a nawet ciemniejszym. Uśmiechnęłaś się, wiedziałaś że masz wielkiego farta że wpadłaś właśnie na niego.
Z: Posłuchaj, w ramach re kompensaty za to zderzenie zapraszam Cię na kawę, no chyba że masz lepszą propozycję. - uśmiechnął się chytrze. Wiedział że temu uśmieszkowi ulega nie jedna dziewczyna.
T: Wiesz co? Zapraszam Cię do siebie, chyba nie masz nic przeciwko?- powiedziałaś. Robisz wielką głupotę, zapraszasz obcego faceta do siebie do domu, a jak to jakiś psychopata? -pomyślałaś.
Z: Widzę że szybko się rozkręcasz- Puścił Ci oczko.- słuchaj, wpadnę o 15-tej, czekaj na mnie.- powiedział i odszedł. Gdy poszedł upuścił pewną kartkę, już chciałaś go zawołać lecz na kartce widniał numer telefonu z pewną informacją
"NAPISZ GDZIE MIESZKASZ BO O TYM ZAPOMNIAŁAŚ MI POWIEDZIEĆ ZAYN"
N: [T.I] zapraszam do tablicy.
T.I: Świetnie, no! -powiedziałaś na głos. Wszyscy się na Ciebie spojrzeli, ty jeszcze przeklęłaś coś pod nosem ale nie chciałaś mieć problemów więc posłusznie podeszłaś do tablicy.
N: Pierwiastki opanowane, prawda [T.I]?
Nie miałaś sił jej odpowiadać, szykowałaś się na najgorsze. W końcu matematyczka podała Ci jakieś skomplikowane działanie, które z trudem wogóle zapisałaś na tablicy. Pisałaś jakieś liczby, na co klasa odpowiadała chamskim śmiechem. Dostałaś dwie pały, to dla Ciebie normalka, jednak tym razem wyjątkowo zabolało..
K: Hej, [T.I] naprawdę jesteś taka tępa, czy udajesz głupią? Żenada..-powiedziała jakaś plastikowa lala. No, no, tego już było za wiele. Podbiegłaś do ławki, spakowałaś wszystko i wybiegłaś z klasy, mimo że nauczycielka krzyczała za tobą. Nic się nie liczy, teraz tylko wyjść z tego cholernego budynku dojść do mieszkania i zamknąć się na trzy spusty.-powtarzałaś sobie w myślach. Nie miałaś pojęcia co dzieje się wokół Ciebie, gdy nagle wpadłaś na kogoś.
T: Uważaj jak łazisz, debilu!- gdy go ujrzałaś uświadomiłaś sobie jaki błąd popełniłaś krzycząc na niego.
Z: Przepraszam Cię najmocniej. Jestem...
T: Nie, to ja Cię przepraszam. Hormony mi buzują wiesz jak to jest.. -próbowałaś złagodzić sytuacje, sztucznym uśmiechem.
T: [T.I] jestem.- dodałaś.
Z: Jestem Zayn, miło mi. -powiedział. Dopiero teraz dostrzegłaś jego tęczówki o kolorze nutelli a nawet ciemniejszym. Uśmiechnęłaś się, wiedziałaś że masz wielkiego farta że wpadłaś właśnie na niego.
Z: Posłuchaj, w ramach re kompensaty za to zderzenie zapraszam Cię na kawę, no chyba że masz lepszą propozycję. - uśmiechnął się chytrze. Wiedział że temu uśmieszkowi ulega nie jedna dziewczyna.
T: Wiesz co? Zapraszam Cię do siebie, chyba nie masz nic przeciwko?- powiedziałaś. Robisz wielką głupotę, zapraszasz obcego faceta do siebie do domu, a jak to jakiś psychopata? -pomyślałaś.
Z: Widzę że szybko się rozkręcasz- Puścił Ci oczko.- słuchaj, wpadnę o 15-tej, czekaj na mnie.- powiedział i odszedł. Gdy poszedł upuścił pewną kartkę, już chciałaś go zawołać lecz na kartce widniał numer telefonu z pewną informacją
"NAPISZ GDZIE MIESZKASZ BO O TYM ZAPOMNIAŁAŚ MI POWIEDZIEĆ ZAYN"
***2 GODZINY PÓŹNIEJ***
Nadszedł ten czas, ta pora, kiedy miałaś się spotkać z Zaynem. Serce biło Ci jak szalone, nie mogłaś się opamiętać od wymawiania jego imienia.
T: Cholera! - spojrzałaś na zegarek. Dziesięć minut i twój romeo miał zapukać Ci do drzwi. Ogarnęłaś się w miarę szybko, nie chciałaś się wystrajać jakby to była wasza rocznica, to tylko zwykłe spotkanie na które założyłaś jeansy i koszulkę z słodkim miśkiem. Nagle usłyszałaś pukanie do drzwi. To on, to na pewno on!- krzyczałaś w myślach. Otworzyłaś powoli drzwi i ujrzałaś ślicznego bruneta z bukietem róż i szampanem w ręku.
Z: No witam. - usłyszałaś od niego. To chyba najpiękniejsze powitanie jakiego kiedykolwiek doznałaś.
T: Cześć, wejdź proszę.
Zasiedliście do stołu, na którym gościło spaghetti przygotowane właśnie przez Ciebie. Zayn nalał wam do kieliszków szampana, było przepięknie.
Z: [T.I] słuchaj, bo to może dziwnie zabrzmieć ale mam teraz trasę z moim zespołem One Direction..
T: To on jest z One Direction? - pomyślałaś.
Z: No więc dopiero Cię poznałem, ale wpadłem na pomysł czy nie chciałabyś pojechać z nami? - To najpiękniejsze zdanie, które w życiu usłyszałaś.
T: Oczywiście, że tak!
T: Cholera! - spojrzałaś na zegarek. Dziesięć minut i twój romeo miał zapukać Ci do drzwi. Ogarnęłaś się w miarę szybko, nie chciałaś się wystrajać jakby to była wasza rocznica, to tylko zwykłe spotkanie na które założyłaś jeansy i koszulkę z słodkim miśkiem. Nagle usłyszałaś pukanie do drzwi. To on, to na pewno on!- krzyczałaś w myślach. Otworzyłaś powoli drzwi i ujrzałaś ślicznego bruneta z bukietem róż i szampanem w ręku.
Z: No witam. - usłyszałaś od niego. To chyba najpiękniejsze powitanie jakiego kiedykolwiek doznałaś.
T: Cześć, wejdź proszę.
Zasiedliście do stołu, na którym gościło spaghetti przygotowane właśnie przez Ciebie. Zayn nalał wam do kieliszków szampana, było przepięknie.
Z: [T.I] słuchaj, bo to może dziwnie zabrzmieć ale mam teraz trasę z moim zespołem One Direction..
T: To on jest z One Direction? - pomyślałaś.
Z: No więc dopiero Cię poznałem, ale wpadłem na pomysł czy nie chciałabyś pojechać z nami? - To najpiękniejsze zdanie, które w życiu usłyszałaś.
T: Oczywiście, że tak!
Od tego czasu jesteście razem z Zaynem, jest dla Ciebie wsparciem, pomocną ręką, po prostu wszystkim. Tydzień temu Ci się oświadczył, kochasz go nad życie i wiesz że gdyby nie ten upadek nie byłoby wszystkiego co kochasz.
ZAYN"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz